- " Śmieszne " - zaśmiał się w duszy.
Był niewyspany. Poszedł spać o 23:32 a wstał o 6:15. Nie wstał z własnej woli.On lubi długo spać. Obudził go telefon. Zadzwonił do niego człowiek który chce, żeby Gapsor rozwiązał zagadkę. Tym razem porwanie chłopca dla okupu. Rodzina jest bogata. Porywacze kontaktują się z rodziną chłopca. Chcą za niego wysoką cenę. Nawet za bardzo wysoką. Aż 16 milionów. Grożą, że jak nie dadzą takiej kwoty za tydzień zabiją chłopca. Dlatego tata chłopca zadzwonił pod ten telefon. Chce, żeby detektyw odnalazł chłopca ale i żeby nic mu się nie stało. Gapsor niechętnie przyjął to zadanie. Musi mieć pieniądze na chleb dla siebie i na karmę dla swojego towarzysza.
- " Ludzie za dużo ode mnie wymagają.Co oni ? Myślą, że jestem Bogiem ? - zaspany i zdenerwowany zadawał sobie te pytania.
51- latek ubrał się. Chciał iść do sklepu z Brozem, ale jak zobaczył, że psina dobrze śpi to nawet go nie budził.Wyszedł bardzo powoli. Wręcz skradał się. Mężczyzna darzył psa wielkim szacunkiem. Jak został detektywem to kupił sobie tego psa. Gdy wyszedł z kamienicy skierował się w stronę sklepu. Płacąc za wybrane produkty zauważył w swoim płaszczu papierek. Na nim było napisane :
28.XI.2013r. - spotkanie z szefem - godzina : 16 :45.
- No nie - powiedział na głos detektyw.
- Słucham ? - zapytał się pan sprzedający w kasie.
- Nic. Nieważne. - odpowiedział - To nie było do pana.
Gdy wyszedł ze sklepu był jeszcze bardziej rozzłoszczony. Nie dość, że się nie wyspał to jeszcze musi spotkać się ze swoim szefem. Nie lubił go. Po 18 minutach był już w domu. Broz czekał na niego pod drzwiami.
- Ale tu cuchnie - powiedział - To od ciebie Broz tak cuchnie.....Trzeba cię wykąpać.
Po zjedzonym śniadaniu właściciel i pies odpoczywali. Gapsor przewijał po kanałach. Nie wiedział co ma oglądać. Same nudne rzeczy leciały w telewizji. A jednak ! Jedna ciekawa sprawa. O to o tym chłopcu. Zabili go... a jednak.
- " Już wiem dlaczego ludzie tak chcą, żebym im pomógł. Widać jestem w tym dobry. Za co się wezmę jest dobrze, a jak nie to widać co się dzieje "
Obolałe nogi Gapsora wstały. Umył psa. Następnie wyczyścił wannę i sam się umył. Zjadł jakiś szybki obiad. Nawet nie zauważył co je. Zdawało mu się, że Broz ma tak samo. Była brzydka pogoda. Za oknami padał rzęsisty i obfity deszcz. Detektyw nie cierpiał takich pogód. Po co on mył psa ? Przecież w deszczu i tak zmoknie. Po swoich żalach założył grubą kurtkę a na to płaszcz nieprzemakalny. Wziął Broza i swój telefon. Ale chwila ... . Mężczyzna przecież posiadał małe auto. No tak ! Zastanowił się chwilę i nim pojechał.
- No i nie zmokniesz przyjacielu - odezwał się do psa.
Nic mu nie odpowiedziało. Oprócz zaspanego silnika. Gapsor jechał z dość szybką prędkością. Nawet nie zauważył a policja kazała mu zjechać na pobocze.Chcieli od niego zobaczyć prawo jazdy. Niestety zapomniał, więc jego towarzysza i jego czekał areszt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz